powieść o szlaku Lubuski stół
Udajmy się wspólnie na szlak, znajdujący się w powiecie zielonogórskim i nowosolskim, a dokładniej w Solnikach, Starej Wsi i Karszynie. Szlak o nazwie ,,Lubuski stół”, tworzą trzy energiczne kobiety – Irena Lisowska – Szron, reprezentująca Pałac Solniki, Kinga Kowalewska – Koziarska z Winnicy Kinga oraz Magdalena Dec, prowadząca ,,Gościniec u Deców”.
Poprzez ten artykuł udamy się na spacer ,,wirtualnie”, jednak nawet najpiękniejsze słowa nie są w stanie zastąpić tego, co zobaczymy oczami. Mam nadzieję, że jednak słowa, które poniżej przeczytacie zachęcą Was do odwiedzenia szlaku i bezpośrednio zapoznacie się z działalnością producentów. Uwierzcie, warto!
Wyobraźcie sobie podróż, w której każdy krok to nie tylko piękne krajobrazy, ale także niezwykłe doznania smakowe. Szlaki turystyczno-kulinarne to połączenie aktywnego wypoczynku z lokalną kuchnią, tradycją i g
ościnnością. To nie tylko uczta dla podniebienia, ale też okazja do poznania kultury i historii danego regionu. Wędrując przez malownicze wsie, urokliwe miasteczka czy ścieżki, wzdłuż polnych łąk, dociera się do miejsc, autentycznych, bogatych w produkty regionalne, op
artych na recepturach, przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Odległości, pomiędzy poszczególnymi punktami czasami warto również przebyć samochodem, aby jak najszybciej znaleźć się w danym miejscu i rozkoszować urokami okolicy. Tak jest również w tym przypadku. Spotykamy się w Zielonej Górze – to nasz dzisiejszy punkt zbiórki. Pogoda zapowiada się korzystnie. Jest wcześnie, a słońce już niemrawo wychyla się zza chmur, zapowiadając, że to będzie korzystny pogodowo dzień. Wyruszamy, a przemierzając trasę do Solnik podziwiamy mijany krajobraz.
Solniki to niewielka wieś, zamieszkiwana przez niespełna 300 mieszkańców. W malowniczym otoczeniu Wzgórz Dalkowskich znajduje się tu pałac wybudowany w XVI w. jako dwór wraz z oranżerią i parkiem. To właśnie on jest docelowym punktem naszej wyprawy. Pałac, który ukazuje się naszym oczom jest przepiękny. 
Jego jasnożółta elewacja, stylowe wnętrza i bankietowe sale robią na nas wrażenie, jednak nie przytłaczają. Czujemy się tu komfortowo, a to również za sprawą właścicieli, którzy otaczają nas opieką i zapewniają, żeby każdy z nas czuł się komfortowo. Po zwiedzeniu pałacu zostajemy zaproszeni do jednej z sal, gdzie czeka na nas królewskie śniadanie, bogate w to, w czym specjalizują się właściciele, czyli produkty z dodatkiem owoców rosnącego nieopodal sadu i wytwarzane na miejscu soki tłoczone. Soki Sad Solniki zna chyba większość mieszkańców województwa lubuskiego, choć nie każdy wie, że są one produkowane lokalnie. W asortymencie znaleźć możemy soki tłoczone na bazie różnych rodzajów jabłek, gruszek, czarnej porzeczki, czy wiśni. Te owoce nie tylko pachną, ale i smakują, dzięki czemu smak soków z Sadu Solniki jest nie do podrobienia.
To biznes rodzinny, rozwijający się już od ponad 60 lat! Począwszy od dziadka Stanisława, każde kolejne pokolenie rodzinne wprowadza do działalności swoje nowe pomysły, które… okazują się sukcesem! Jak to możliwe? Sukcesu dopatrywać można w znajdujących się na terenie przy sadzie gniazda bocianów. W końcu podobno bociany przynoszą szczęście! Może to być również uczciwość, serce, ogrom pracy, a także olbrzymie wsparcie rodzinne przy realizacji każdego pomysłu.
Wyczuwamy to nie tylko w każdym łyku soków, ale również w każdym kęsie przygotowanych ciast z dodatkiem jabłek, wiśni, czy lokalnego miodu, który również wytwarzany jest przez Sad Solniki.
Takie śniadania moglibyśmy jeść codziennie. Po zjedzonym posiłku zostajemy zaproszeni na spacer po okolicy, czyli samym sercu tego miejsca – sadzie, pełnego owocowych drzew. Są one pełne rozwijających się owoców, które zostaną wykorzystane do wyprodukowania owocowych produktów. Pobyt w Pałacu Solniki kończymy właśnie możliwością zaopatrzenia się w nie. Dostępne są one w znajdującym się na miejscu sklepiku firmowym ,,Kącik lubuskich smaków”.
Zaopatrzeni ruszamy w dalszą, niespełna 15 minutową trasę. Kierunek – Stara Wieś, czyli Winnica Kinga. Ta malownicza rodzinna, winnica powstała w 1985 roku, więc w tym roku obchodzi swoje okrągłe – 40. urodziny! Jeśli chodzi o winnicę to całkiem sporo ( zaznaczam – jeśli chodzi o winnicę!, w życiu to nadal młodość i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej).
Miejsce niezwykle urokliwe, znajdujące się nad Odrą w otoczeniu lasów łęgowych. Zwiedzając winnicę, dowiadujemy się, że aż 1,5 hektara z 2 hektarowej winnicy to nasadzenia na potrzebę produkcji wina, a na pozostałym obszarze znajduje się szkółka winorośli i winnica z owocem deserowym.
Jednym z mocnych aspektów Winnicy Kinga jest również różnorodność uprawianych szczepów, a jest ich ponad 40! Jak zaznacza nam Pani Kinga początkowo jedyną uprawianą uprawą winorośli był Skarb Pannonii
– odmiana deserowa o dużych, żółtych gronach. Dziś trudno wymienić wszystkie gatunki winogron. Na winnicy znajdziemy m.in. Pinot Blanc, Pinot Gris, Johaniter, Regent, Rondo, czy Zweigelt. Ta różnorodność uprawianych odmian umożliwia odkrycie różnic i osiągalnych perspektyw każdego ze szczepów, a także sprawia, że wachlarz możliwości winnicy jest niezwykle imponujący.
Dom Państwa Kowalewskich to prawdziwy ,,dom wina” – rozmawia się zarówno przy winie, jak i o winie, bo każde wino ma swoją historię, jednak spoiwem każdej historii jest … jedzenie. Wiadomo wino idealnie komponuje się z pieczywem, czy serami, ale z winem również można gotować. Oczywiście można z kieliszkiem wina, nikt nie zabroni, ale w tym przypadku miałam na myśli bardziej gotowanie z użyciem wina. Takimi właśnie rarytasami jesteśmy uraczeni na winnicy. Czy słyszeliście o konfiturach winogronowych, octach winnych, czy marynatach na bazie wina? Takie cuda i wiele, wiele innych znajdziemy w Winnice Kinga.
Przy winnicy funkcjonuje również sklepik z wyrobami z winnicy. Który odwiedzamy kończąc wizytę na winnicy. Oprócz win znajdziemy w nim wiele innych produktów winnych – winne octy, konfitury, czy produkty nazwane od imion członków rodziny. Są tu Halinki, Wojcieszki, a także Maćki!
Po około dwugodzinnej wizycie, która minęła momentalnie czas na obranie ostatniego kierunku na szlaku – Karszyna, a dokładniej Gościńca u Deców. Karszyn to niewielka wieś znajdująca się w Gminie Kargowa na skraju województwa lubuskiego. I to właśnie tu znajduje się miejsce nietuzinkowe – stary, poniemiecki zajazd, do którego dojeżdżano końmi, który dzięki pasji, zaangażowania i wkładanej przez 12 lat olbrzymiej pracy przeistoczył się w gościniec pełen regionalnych smaków. Pomysłem na te miejsce stała się właśnie okolica, czyli natura i okalające miejscowość liczne jeziora. Szczęście do tego urokliwego miejsca właściciele odczuwają na każdym kroku – nie tylko, dzięki pozytywnie przyjmującego się każdego zrealizowanego pomysłu, ale również, dzięki znajdowanym na terenie przejętego zajazdu podkowom, które właściciele mają do dziś.
Czy tylko to miejsce jest szczęśliwe? Tego nie wiem, ale warto wspomnieć, że w samej okolicy Karszyna znajduje się aż 18 jezior, w których być może można wypatrzyć również szczęście w postaci złotej rybki.
Z jakich smaków słynie Gościniec?
Z leśnych, regionalnych i oczywiście z dziczyzny, które można nie tylko skosztować w karszyńskim Gościńcu, ale także zakupić w słoikach pod marką Decowa Manufaktura. W ,,Gościńcu u Deców” właściciele dopełniają największej staranności, aby każdy smak pochodził możliwie z jak najbardziej lokalnych źródeł. Miody pochodzą od bliskiego sąsiada, choć właściciele restauracji z uśmiechem mówią, że w zasadzie jakaś część miodu powstaje dzięki nim.
Na miejscu zostajemy uraczeni właśnie takimi smakami, a także olbrzymią wiedzę merytoryczną na temat zdrowego żywienia. Możecie być pewni, że jeśli rozpoczniecie rozmowę na temat produktów regionalnych z Państwem Dec czeka Was długa pogawędka, z której wyniesiecie więcej niż z niejednej książki kucharskiej!
Choć czas mija nam niezwykle przyjemnie, musimy kończyć. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do odwiedzenia szlaku i przekonacie się, że lubuski stół ma wiele do zaoferowania.
Pamiętajcie, aby odwiedzić szlak trzeba się wcześniej umówić, a najlepiej zebrać grupę zorganizowaną, z którą wspólnie zwiedzicie producentów i zapoznacie się z ich pasją.
Autor artykułu: Justyna Gray
• Pałac Solniki • Winnica Kinga • Gościniec u Deców •



