Opowieść o szlaku Fresh wine, soul food, slow life – zatrać się w lubuskim

powieść o szlaku Fresh wine, soul food, slow life – zatrać się w lubuskim

Udajmy się wspólnie na szlak, znajdujący się w Sulechowie, Cigacicach i Pomorsku – Fresh wine, soul food, slow life – zatrać się w lubuskim, tworzony przez producentów produktów mięsnych Salcum – Fixum, winiarzy z Winnicy pod Winną Górą oraz właścicieli agroturystyki Nasze Wolne Życie.

Dziś udamy się na spacer ,,wirtualnie”, ale mam nadzieję w przyszłości (być może niedalekiej) spotkamy się na szlaku!

Zaczynamy w Sulechowie. Z Zielonej Góry czeka nas niespełna półgodzinna trasa, z okolic Gorzowa Wielkopolskiego to z kolei około 100 km. Niemniej warto. Warto przyjechać nawet z Poznania, Wrocławia, czy drugiego końca Polski. Dlaczego? Mam nadzieję, że mimo że mogę to w chwili obecnej zrobić tylko za pomocą treści w pełni wyczerpię odpowiedzi na to pytanie. Żeby odwiedzić producentów na szlaku należy zebrać grupę zorganizowaną. Nas jest dziesiątka – tyle wystarczy. W końcu wszyscy jesteśmy pasjonatami produktów regionalnych, kupujemy lokalnie i razem wspieramy lubuskich producentów. Wiele Nas łączy!

Trasa mija nam w jednej chwili, ponieważ umila ją rozmowa o smakach produktów lubuskich naszych ulubionych producentów. Część z nas już doskonale wie do kogo jedzie, część dopiero ich pozna, dlatego nie zdradzamy szczegółów! Dojeżdżając do Salcum-Fixum i spoglądając przez okna na roześmiane twarze właścicieli już wszyscy doskonale wiedzą – będzie dobrze! A wy? Znacie ich i ich wyroby? To bardzo możliwe, ponieważ ,,Salcumy” są stałymi bywalcami odbywających się co tydzień pod Zieloną Górą targów Twój Zielony Targ. Jakość ich produktów i kolejki do nich się ustawiające są już legendą i utrzymują  się niezmiennie od ponad 10 lat. Podobnie jest z asortymentem ich firmowych sklepów, gdzie na najbardziej kultowe produkty, takie jak biała kiełbasa trzeba się specjalnie zapisywać. ,,Salcumowe” produkty pokochali jednak nie tylko lubuszanie, ale również wiele osób i cenionych krytyków kulinarnych w kraju. Efektem tego są liczne nagrody branżowe takie jak Perła, czy pojawienie się ich produktów na Liście Produktów Tradycyjnych.

 

 

Po przywitaniu się z producentami zwiedzamy okolicę – urokliwy ogród, w którym zjemy pyszny posiłek. Zwierzęta nas akceptują, co uświadczą właścicieli w tym samym, co wcześniej nas – będzie dobrze! Rozmowa wywiązuje się w jednej chwili i przeplata opowieścią o powstawaniu Salcum – Fixum i naszymi swobodnymi pytaniami. W końcu każdy chce jak najszybciej dowiedzieć się co i jak. W końcu tu czuć nie tylko pyszne dania – tu czuć pasję i zaangażowanie! I choć moglibyśmy tak słuchać i słuchać to zapach dań coraz bardziej przesuwa nas w kierunku stołu.

Zasiadamy, a naszym oczom ukazują pierwsze degustacyjne dania – mięsne i wegetariańskie. Ciężko opisać jest danie słowami, bo żaden przymiotnik w pełni nie zastąpi smaku, jednak myślę, że wiele powie fakt – Magda Gessler byłaby pod wrażeniem. Nie jest to opinia subiektywna, lecz bazująca na doświadczeniu innych osób. Nasza grupa wspólnie uznaje, że ,,takiej kaczki jeszcze nie jadła!” Sam wygląd dań, również wzbudza zachwyty na Instagramie – serduszka i pytania gdzie serwowane są takie dania pojawiają się w okamgnieniu. Tak, jak kolejne porcje degustacyjne naszych dań. Jesteśmy pełni, ale przed nami kolejne ciekawe miejsca. Czas ruszać.

Emocje nie zdążyły jeszcze opaść i już jesteśmy w kolejnym miejscu. Zajęło nam to 10 minut? Kwadrans? Mówi się, że szczęśliwi czasu nie liczą. My właśnie tacy jesteśmy, dlatego czasu nawet nie jesteśmy w pełni określić. Lubuski produkt regionalny nie może obejść się bez wina, dlatego również szlak dopełniany jest przez winnicę – Winnicę Pod Winną Górą, prowadzoną przez Państwo Marzenę i Tytusa Fokszanów. To właśnie tutaj – zaledwie kilka kilometrów od Salcum – Fixum znajduje się nasz kolejny przystanek. Idealnie! Będzie to wspaniałe przełamanie dla Salcumowej uczty, ale dla osób, które mają jeszcze miejsce w brzuchach też coś się znajdzie. Bogaty świat win wytwarzanych na winnicy uzupełniają serwowane do nich produkty regionalne, które idealnie podkreślają smak winogronowych trunków.

Spotykamy właścicieli – kolejnych pasjonatów, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem wprowadzają nas w swój winiarski świat – pełen wiedzy, doświadczenia i historii winiarstwa. Ktoś z nas się zgłasza. Chcę zostać winiarzem – chyba to proste? Entuzjazm jednak szybko mija. Nie, nie jest to proste… Właściciele tłumaczą, jak wygląda droga, którą należy przebyć, aby prowadzić samodzielnie winnicę i jak wygląda proces winifikacji. Macie ochotę na spacer? – pytają winiarze. Oczywiście, że mamy! Chcemy poznać okolicę. Dołącza do nas lokalny przewodnik i regionalista. Udajemy się wspólnie na historyczny spacer po dawnym winnym wzgórzu znajdującym się między Cigacicami, a Górkami Małymi. Te widoki! Jak je opisać? Je trzeba zobaczyć! Widoki na Odrę, na niezwykłą panoramę wzgórz zielonogórskich, które porastają stare, jeszcze przedwojenne nasadzenia winorośli… można się rozmarzyć. Patrząc na to wszystko człowiek sobie uświadamia, jak lubuskie jest piękne i jak nie doceniamy naszej najbliższej okolicy.

Rozmarzeni musimy jechać w dalszą trasę. Podziwiamy widoki i myślimy jak wiele w życiu nas omija. Jeszcze nie wiemy co nas czeka, a czeka nas prawdziwy deser, który dopełni dzisiejszy dzień. W tym przypadku mówię o deserze nie tylko w kwestii metaforycznej. Ja już o tym wiem, a wy dowiecie udając się na szlak. Jesteśmy na miejscu. Gdzie my jesteśmy? Czy to jeszcze lubuskie? Tak tu spokojnie i błogo. Jesteśmy w Pomorsku, a dokładniej w agroturystyce Nasze Wolne Życie. To fundacja, która powstała z myślą o przywróceniu tradycji życia bez pośpiechu. I tak właśnie tam jest – nie wiemy, która jest godzina, myślimy nad skorzystaniem z opcji noclegu – wtedy zapewne nie będziemy wiedzieć jaki jest dzień tygodnia, a o pracy już magicznie zapomnieliśmy!

Kolejny raz rozmowa z właścicielami odbywa się jak z najbliższymi znajomymi. Czujemy się tu niezwykle dobrze, a przebywając w Naszym Wolnym Życiu poznajemy receptę na życie w rytmie slow, czyli zdrowe jedzenie, spacer, odpoczynek, wyciszenie i reset. Przebywając w spokoju na łonie natury w końcu udaje nam się złapać oddech od zgiełku miasta. Czujemy się niezwykle zaopiekowani – jak u mamy, moglibyśmy bez końca słuchać opowieści właścicieli o swojej historii, smakach swoich wyjątkowych potraw i pasji, jaką jest ceramika! Dowiadując się o tym już mamy ochotę ponownie odwiedzić Nasze Wolne Życie, tym razem podczas warsztatów ceramicznych.

W Naszym Wolnym Życiu można również zjeść i to dobrze zjeść. Nieprzypadkowo uznałam, że deser nie jest tylko określeniem metaforycznym tego miejsca. Tutaj czekać na Was będzie autorska kolacja zwieńczona deserem. Będzie pysznie! Aż szkoda wyjeżdżać, prawda? Spokojnie! Możecie zostać! W Naszym Wolnym Życiu czeka na Was nocleg. A rano – kolejne pyszności na śniadanie.

Zachęciłam Was do odwiedzenia szlaku? Mam nadzieję, że tak. To wspaniała uczta, dla ciała i ducha, dzięki której nie tylko pysznie zjecie, nie tylko poznacie tradycje winiarskie, ale również mamy nadzieję znajdziecie inspirację na odpoczynek w Naszym Wolnym Życiu.

Autor artykułu: Justyna Gray

Salcum-Fixum •  Winnica Pod Winną Górą •  Nasze Wolne Życie •